<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Czowiek prawdziwy> 
<author_1=Igor Newerly>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1952>
<month=8>
<date=1952-08-10>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Posta fikcyjn tworz wielk prac wyobrani. Najpierw musz siebie samego przekona, e ten czowiek, wanie ten jeden, nie tylko mg uczyni to czy tamto, ale wprost nic mgby tego nie uczyni. A wic zmylam go do najdrobniejszych szczegw, z zewntrz i od wewntrz, teraz, dawniej i w przyszoci, w kocu tak si z nim wi, e kocham albo nienawidz. Jak bardzo rzeczywist moe sta si posta urojona, wiadczy chociaby przykad rozmowy z pewnym modziecem, ktrego kiedy wziem pierwotnie za model Kuby z Archipelagu ludzi odzyskanych. Ot kiedy mnie po roku odwiedzi  rozpytujc o wsplnych znajomych w Bartoszycach, tak si zapdziem, e spytaem: A jak si miewa Butmar?. Dopiero na zdumienie tego chopca, oprzytomniaem, e przecie Butmara nie ma w Bartoszycach, w ogle nie ma  fik, nic wicej.
W drugim wypadku przychodz na gotowe. Mam posta rzeczywist, i zapatrzony w niezaprzeczalny autentyzm jej istnienia, widocznie mniej pracuje nad rozwojem jej w akcji powieciowej.
Za przykad niech posuy historia moich zmaga ze Szczsnym. Czowiek, ktry pierwszy si zjawi, przed innymi bohaterami, prabohater, jest dobrze osadzony we wasnym yciu, gdzie wszystko jest zrozumiae i uzasadnione. Ale go stamtd wyrywam i przenosz na teren Celulozy, gdzie nigdy nie by: ka mu wej w stosunki z ludmi, ktrych nigdy nie zna, w nowe sytuacje i zalenoci.
Obraz rzeczywisty  powiedziaem  nie tylko rozleniwia, ale i krpuje wyobrani.
W danym wypadku krpuje mnie gos Szczsnego troch ju sfatygowany. Posiwiae skronie i usta z lekk goryczk. ona, dzieci, dom, rozmowy przy stole o ziemniakach, ktre trzeba przebra w piwnicy, o chopcach, ktrzy znw nie odrobili lekcji 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>